Zbliża się E3 2k11, o czym zapewne wszyscy grający/śledzący rynek rozrywki elektronicznej dobrze wiedzą. Skąd zatem moja rozterka? Im bliżej E3 tym więcej plotek odnośnie nowych konsol które bądź zostaną zaprezentowane na E3, lub też weszły w fazę szybkiego rozwoju.
Z potwierdzonych mamy:
- nowe Wii (tudzież inna nazwa)
- NGP
- Playstation 4 – nad którym prace zostały już rozpoczęte, co potwiedził raport finansowy przedstawiony akcjonariuszom.
Z niepotwierdzonych:
- nowy Xbox – podobno EA ma już pierwsze egzemplarze, w obudowach od zwykłych PCetów (nie pierwszy raz zresztą Microsoft pierwsze egzemplarze w ten sposób rozsyła do developerów).
Skąd więc dylemat?
Moja staruszka 60GB wersja FAT Playstation 3 kupiona w dniu premiery za ciężkie pieniądze umarła. Wywinęła kitę. Poleciała z tęsknoty za fiordami. Po prostu przestała być (a konkretnie zdechł napęd, później zaliczyła YLOD – przez co wszelkie próby reanimacji przestały mieć sens). Chwilowo gram na użyczonej 40GB wersji bez czytników kart i innych bajerów, za które swojego czasu nieźle dopłaciłem, a których używanie weszło mi w nawyk. Zaznaczam chwilowo – gdyż nie wiem, jak długo będzie mi dane ten stan zachować.
Oczywistym zatem jest, że czas zacząć zbierać na następną konsolę. Pytanie – na którą?
Patrząc na ostatnie poczynania SONY – nie chciałbym się więcej z tą firmą wiązać. Ani ostatnie plotki o NGP (obcięli ilość ramu o połowę), ani też ostatnie wpadki w kwestii zabezpieczeń ich usług sieciowych nie stawiają ich w dobrym świetle, nie pozwalając tym samym dobrze rokować na przyszłość.
Z drugiej strony mam Nintendo – firmę rdzennie casualową – i takiego też lieneupu gier na przyszłą konsolę od wielkiego N się spodziewam.
Pozostaje Microsoft, z którym od zawsze mam na pieńku – nie lubię ich sposobu prowadzenia biznesu. Kto nie z nami – ten przeciwko nam. A kto przeciwko nam – tego i tak wykupimy. Jednego im odebrać natomiast nie można.
Pomimo wczesnego wejścia z Xboxem 360 na rynek current-genów – firma ta świetnie poradziła sobie z przeciągnięciem na swoją stronę graczy hardcorowych. Ale i na tym nie poprzestali. Udało im się również, głównie przez swoje doświadczenie na rynku software, przyciągnąć całą masę developerów. Stworzyli również najbardziej kompletną ze wszystkich usługę sieciową (niestety, do pełni szczęścia konieczne jest wykupienie abonamentu – co przy niemałej cenie gier, jest dla mnie ciężkie do zaakceptowania).
OTOH – jest jeszcze rynek PC – kurczący się, a zarazem trzymający fason głównie dzięki usłudze STEAM od Valve. Prosty, wygodny system dystrybucji gier w formie cyfrowej.
Kto wygra, w tym wyścigu? Nintendo, które jest 2 kroki przed konkurencją (na E3 pokażą działający produkt), Microsoft, który ma najlepsze usługi sieciowe, czy też SONY z ogromnym fan base (bardziej oddanych fanów, którzy wybaczą SONY wszelkie potknięcia, szukać ze świecą).
No właśnie – co wybrać? Nie wiem.
Poczekam do E3…
P.S. Grania na iPadzie sobie nie wyobrażam – pomimo, że ostatnie techdemo Unreal Engine 3 właśnie na iPadzie zrobiło na mnie ogromne wrażenie – stąd też nie biorę firmy Apple pod uwagę.
One Response to “Dylemat”


Z tym „kurczącym” się rynkiem pecetów bym nie przesadzał :) Zasada przy wyborze platformy jest prosta – ścigałki, fps, sportowe itp. głównie gry odmużdzające oraz dla cosuali – konsola. Jeżeli natomiast ktoś lubi strategie wszelkiej maści (rtsy i turowe) oraz rpg i myśli o wykorzystaniu swojej platformy nie tylko jako miłej fikuśnej zabawki wybierze PC. Konsola to dla producentów większa kasa za gry, PC większy prestiż. Jeżeli ktoś naprawdę interesuje się e-sportem (zostawmy mrzonki o życiu dzięki temu, to tylko nieliczni) to konsole będzie omijał szerokim łukiem – poprostu brakuje na nich odpowiednich tytułów.