Zbliża się E3 2k11, o czym zapewne wszyscy grający/śledzący rynek rozrywki elektronicznej dobrze wiedzą. Skąd zatem moja rozterka? Im bliżej E3 tym więcej plotek odnośnie nowych konsol które bądź zostaną zaprezentowane na E3, lub też weszły w fazę szybkiego rozwoju.
Czytaj dalejLinux i gry – zestaw niemożliwy?!
Stało się to, o czym spekulowano od przeszło dwóch lat. Valve wraz z premierą swojej platformy dystrybucji gier (STEAM) na Mac’a zapowiedziało, iż w najbliższych miesiącach udostępni również wersję na Linuksa (brawa, fanfary, gawiedź szaleje). Krok o tyle oczywisty, iż musieli przepisać swoje biblioteki graficzne na OpenGL, gdyż DirectX na Makach nie jest dostępny. A skoro już mieli przeportowane wszystko tak, by działało na Makach, to i Linux dostanie swojego klienta, ze względu na zbliżoną architekturę (tak, zdaję sobie sprawę z tego, że to duże uproszczenie).
Czemu jest to takie cholernie istotne? Z mojego punktu widzenia – żegnam się z Windowsem. Steam był ostatnią rzeczą, która powodowała iż system ten gościł na dysku komputera, zabierając nieprzyzwoite ilości miejsca i doprowadzając mnie (czasami) do straszliwej gorączki.
Czytaj dalejAntypatia
Należę do osób odczuwających antypatię do osób, przedmiotów, wydarzeń, które stają się bardzo popularne. Akceptuję ją, bo pozwala mi zachować pewną indywidualność. W momencie pojawienia się tego uczucia, uruchamiane są naturalne mechanizmy poszukiwania mniej popularnej alternatywy. Być może jest to związane z chęcią posiadania produktów niszowych lub trudno dostępnych.
Antypatia pojawia się wszędzie, także w obrębie rozrywki elektronicznej.
Czytaj dalejGameLog #1 – czyli newsy w skrócie
Będzie cyklicznie (o ile nie codziennie) podsumowanie najważniejszych wiadomości z poprzedniego dnia/tygodnia(?). Wyjdzie „w praniu”…
- Na początek najważniejsza wiadomość z kraju. Znowu głośno o nowym Wiedźminie. Nic dziwnego! Agora i CD Projekt weszły w współpracę przy promowaniu i dystrybucji gry, która trafi na rynek dopiero za około rok. Gra będzie hulać na nowym enginie, który ma zapewnić „niesamowite wrażenia” z gry, Trzymamy kciuki! [link]. Premierowy filmik (w HD) tutaj.
Live! a sprawa polska
No i dopadło mnie. Bo kiedyś musiało. Całej sprawie przyglądałem się mocno z boku, bo z jednej strony nie dotyczy mnie bezpośrednio (Xboxa 360 nie posiadam), a z drugiej dotyczy… bardzo (bo to Microsoft, bo brak XBL, bo korporacje to zło, itp). Wiem, że zaraz obskoczy mnie stadko ujadających psów, którzy będą próbowali mi udowodnić, iż de facto zielone kółeczko do grania się jednak nadaje (i zdaję sobie z tego sprawę) ale ja nie o tym.
Od platformy firmy z Redmond odrzuca mnie właśnie sama firma. Z Microsoftem na noże poszedłem już dość dawno temu, i w krew weszło mi unikanie rozwiązań tejże firmy jak ognia (względy licencyjne, problemy z otwartością, niejasne działanie ich produktów, nieuczciwe praktyki marketingowe – lista jest długa). Na dodatek ich korporacyjne wybiegi celem przejęcia (dość udane zresztą) władzy absolutnej w naszym kraju na poletku systemów operacyjnych (program wsparcia szkół w systemy operacyjne za „przysłowiową złotówkę”, MSDNAA itp. które tworzą całe rzesze bezmyślnych „klikaczy”) stworzyły u mnie w głowie obraz koroporacji, która z maluczkimi się nie liczy – a i dużych ma w wielkim poważaniu – bo jak wiadomo, duży może więcej, a oni należą do największych. Liczne wizyty Ballmera w Polsce swoje zrobiły – tworząc nam społeczeństwo informatyczne, bazujące na „jednym słucznym rozwiązaniu” – czyli Windowsach. Że Microsoft to „ZUO” wiedziałem od dawna. Że i tym razem pokaże na co go stać? Mniej się pomylić się nie mogłem, o czym pod koniec wpisu.
W tym miejscu wypada się pokłonić specom od marketingu w firmie od okien. Jak sięgnę pamięcią (czyli od czasu premiery X360 na Polskim rynku), nic tylko wojenki konsolowe – i to nie byle jakie! Microsoft do perfekcji opanował sztukę robienia ludziom wody z mózgu – w ten (Xbox Fun Days), czy inny (kampanie reklamowe) sposób. Stadko łyknęło przynętę. Za Microsoftem murem stanęło grono internetowych ujadaczy, którzy jako jedni z pierwszych kupili rzeczoną konsolę i po wszelkich forach internetowych zaczęli siać zniszczenie, gdy tylko próbowano wypomnieć niektóre wady tego cudu wcielonego. Czemu teraz o tym piszę? Za sprawą „Kontrakcji” (swoją drogą bardzo podobała mi się ta nazwa – była trafna), czy jak kto woli „WeWantLive”.
Czytaj dalej
Stało się to, o czym spekulowano od przeszło dwóch lat. Valve wraz z premierą swojej platformy dystrybucji gier (STEAM) na Mac’a zapowiedziało, iż w najbliższych miesiącach udostępni również wersję na Linuksa (brawa, fanfary, gawiedź szaleje). Krok o tyle oczywisty, iż musieli przepisać swoje biblioteki graficzne na OpenGL, gdyż DirectX na Makach nie jest dostępny. A skoro już mieli przeportowane wszystko tak, by działało na Makach, to i Linux dostanie swojego klienta, ze względu na zbliżoną architekturę (tak, zdaję sobie sprawę z tego, że to duże uproszczenie).