content top

Live! a sprawa polska

No i dopadło mnie. Bo kiedyś musiało. Całej sprawie przyglądałem się mocno z boku, bo z jednej strony nie dotyczy mnie bezpośrednio (Xboxa 360 nie posiadam), a z drugiej dotyczy… bardzo (bo to Microsoft, bo brak XBL, bo korporacje to zło, itp). Wiem, że zaraz obskoczy mnie stadko ujadających psów, którzy będą próbowali mi udowodnić, iż de facto zielone kółeczko do grania się jednak nadaje (i zdaję sobie z tego sprawę) ale ja nie o tym.

Od platformy firmy z Redmond odrzuca mnie właśnie sama firma. Z Microsoftem na noże poszedłem już dość dawno temu, i w krew weszło mi unikanie rozwiązań tejże firmy jak ognia (względy licencyjne, problemy z otwartością, niejasne działanie ich produktów, nieuczciwe praktyki marketingowe – lista jest długa).  Na dodatek ich korporacyjne wybiegi celem przejęcia (dość udane zresztą) władzy absolutnej w naszym kraju na poletku systemów operacyjnych (program wsparcia szkół w systemy operacyjne za „przysłowiową złotówkę”, MSDNAA itp. które tworzą całe rzesze bezmyślnych „klikaczy”) stworzyły u mnie w głowie obraz koroporacji, która z maluczkimi się nie liczy – a i dużych ma w wielkim poważaniu – bo jak wiadomo, duży może więcej, a oni należą do największych. Liczne wizyty Ballmera w Polsce swoje zrobiły – tworząc nam społeczeństwo informatyczne, bazujące na „jednym słucznym rozwiązaniu” – czyli Windowsach. Że Microsoft to „ZUO” wiedziałem od dawna. Że i tym razem pokaże na co go stać? Mniej się pomylić się nie mogłem, o czym pod koniec wpisu.

W tym miejscu wypada się pokłonić specom od marketingu w firmie od okien. Jak sięgnę pamięcią (czyli od czasu premiery X360 na Polskim rynku), nic tylko wojenki konsolowe – i to nie byle jakie! Microsoft do perfekcji opanował sztukę robienia ludziom wody z mózgu – w ten (Xbox Fun Days), czy inny (kampanie reklamowe) sposób. Stadko łyknęło przynętę. Za Microsoftem murem stanęło grono internetowych ujadaczy, którzy jako jedni z pierwszych kupili rzeczoną konsolę  i po wszelkich forach internetowych zaczęli siać zniszczenie, gdy tylko próbowano wypomnieć niektóre wady tego cudu wcielonego. Czemu teraz o tym piszę? Za sprawą „Kontrakcji” (swoją drogą bardzo podobała mi się ta nazwa – była trafna), czy jak kto woli „WeWantLive”.

Czytaj dalej

Collin McRae Dirt 2 – subiektywna opinia

Collin McRae Dirt 2 – subiektywna opinia

Jak zapewne wiele osób wie Colin McRae był jednym z najbardziej rozpoznawanych i utalentowanych kierowców rajdowych. Ale to nie o nim samym będzie mowa w tym wpisie, tylko o kolejnej części gry wydawanej pod jego nazwiskiem. Gry, która na mnie zrobiła bardzo duże wrażenie i mogę śmiało powiedzieć, że uznaję tę grę za zaskoczenie roku 2009. Dirt 2 jest bezpośrednio grą konkurującą z serią Need For Speed. Gra została wyprodukowana i wydana przez Codemasters.

We wstępie należy jeszcze nadmienić to, że gra została mocno przebudowana. Codemasters pokazało jak powinny być ulepszane gry. Jednakże to co graczom się nie podoba, to że gra idzie w kierunku gry dla tak zwana casuala, czyli osoby, która nie szuka w grze idealnie odwzorowanego modelu jazdy, tylko szuka miłej rozrywki. Jednakże obecnie na rynku gier symulacyjnych panują Forza Motorsport na xboxie i Gran Turismo na platformie playstation.
Dirt 2 jest moim zdaniem pierwszą próbą podboju konsol. Colin McRae: Dirt był w stosunku do Dirt 2 wielką porażką. Gra nie znajdowała się w moich planach zakupowych (rozważałem zakup NFS: Shift), jednakże Codemasters wydało demo, które właśnie w super sposób przekonało mnie, zwykłego gracza do wybrania Dirta. Dlaczego ? Demo NFS sprawiało wrażenie nieogarniętego. Dziwne błędy z rozbijającym się samochodem, wszelakie pojazdy, które brzmiały dla mnie tak samo mówiły mi „nie bierz tej gry”. WIele osób, które zdecydowało się na kupno gry ze stajni EA stwierdziło, że jest to najlepsza gra z serii i błędy o których wspominałem zniknęły. Może dla wielu osób jest to bez znaczenia, jednak ja uważam to za świetny przykład walki o klienta i jak łatwo przegrać tą walkę. Ale starczy pisania o meandrach marketingu, czas coś napisać o grze.

Czytaj dalej

Demo – przekleństwo wydawcy czy ratunek dla gracza

Wpis ten jest kopią wpisu z mojego prywatnego bloga, jednakże czuję, że będę się często do niego odnosił, dlatego też wrzucam go tutaj także. Jego rozwinięcie już niedługo się pojawi.

Czytaj dalej
Strona 5 z 512345
content top